Niedawno rozmawiałam z koleżanką pracującą w dużej firmie. Opowiadała mi o swojej nowej szefowej, która zamiast budować zespół, koncentruje się na eliminowaniu osób niepasujących do jej wizji. Problem w tym, że ta wizja nie dotyczy rozwoju organizacji, lecz usuwania pracowników współpracujących kiedyś z jej poprzednikiem.


Efekt? Najpierw przestają przychodzić zaproszenia na spotkania. Potem liczba zadań maleje, a te, które zostają, są nieistotne. Feedback praktycznie nie istnieje. A gdy nadchodzi czas rozmów o podwyżkach czy premiach, nagle „nie ma budżetu”… choć innym w zespole środki się znajdują.


Słuchając tej historii, uświadomiłam sobie, jak ogromny wpływ na atmosferę i efektywność pracy ma styl zarządzania. Jeden niekompetentny lider potrafi w kilka miesięcy zniszczyć to, co poprzednicy budowali latami: relacje, zaufanie i motywację do działania.


Dobry szef dostrzega potencjał w ludziach, nawet jeśli nie zgadzają się z nim w każdej sprawie. Zły szef odbiera brak zgody jak osobisty atak. Tymczasem różnice zdań mogą być początkiem najlepszych pomysłów.